
W skrócie
Koszt migracji sklepu zależy mniej od liczby produktów, a bardziej od tego, co dzieje się wokół nich. Liczą się integracje z hurtowniami i magazynem, historia zamówień i konta klientów. Liczą się też adresy URL, które mają już pozycje w Google. Brak mapy przekierowań to jedno z najpoważniejszych ryzyk, bo sklep może stracić ruch, który budował latami. Google zaleca przekierowania 301 utrzymywane co najmniej rok i uprzedza, że pozycje mogą się czasowo wahać. Nowy sklep u nas zaczyna się od 8 500 zł netto, a migrację wyceniamy po przeglądzie obecnego sklepu.
Po co w ogóle zmieniać platformę
Sklepy rzadko zmieniają platformę z ciekawości. Zwykle coś boli na tyle, że dalsze łatanie wydaje się droższe niż przeprowadzka. Typowe sytuacje, które skłaniają do takiej decyzji:
- sklep wolno działa na telefonie, a poprawki wtyczek nic nie dają,
- każda aktualizacja coś psuje i wymaga programisty,
- abonament lub prowizje platformy rosną razem ze sprzedażą,
- brakuje integracji z hurtownią, magazynem albo marketplace'ami,
- platforma nie pozwala zrobić czegoś, co jest kluczowe dla sprzedaży (konfigurator, B2B, wiele magazynów),
- poprzedni wykonawca zniknął i nikt nie zna kodu.
Zanim zdecydujesz, sprawdź, czy problemu nie da się rozwiązać na obecnej platformie. Wolne ładowanie często wynika z ciężkiego motywu i zdjęć, a nie z samej platformy. O tym, co faktycznie spowalnia strony, pisaliśmy przy Core Web Vitals. Migracja ma sens, gdy obecny system blokuje rozwój, a nie gdy jest po prostu zaniedbany.
Co podnosi koszt zmiany platformy e-commerce
Pytanie „ile kosztuje migracja sklepu” nie ma jednej odpowiedzi, bo dwa sklepy z tą samą liczbą produktów potrafią różnić się nakładem pracy kilkukrotnie. Koszt rośnie przez kilka konkretnych rzeczy.
Struktura katalogu, a nie liczba produktów
Dla ilustracji: tysiąc prostych produktów z jedną ceną i zdjęciem przenosi się szybciej niż sto produktów z wariantami, atrybutami do filtrów, zestawami i cenami zależnymi od grupy klientów. Każda platforma zapisuje warianty i atrybuty trochę inaczej. Narzędzia importu przenoszą dużą część danych, ale przy złożonym katalogu ręczne poprawki potrafią zająć dni. Ile, sprawdza się na próbce, a nie zakłada z góry.
Integracje
Integracje często decydują o koszcie, choć nie w każdym sklepie. Sklep rzadko żyje sam. Pobiera stany z hurtowni, wysyła zamówienia do systemu magazynowego lub księgowego, publikuje oferty na marketplace'ach, przekazuje paczki do kuriera. Każde z tych połączeń trzeba odtworzyć na nowej platformie i przetestować, najpierw na danych testowych, a dopiero potem na kontrolowanych zamówieniach.
Jeśli integracje działają przez popularnego pośrednika, który obsługuje obie platformy, przełączenie bywa proste. Jeśli ktoś kiedyś napisał własny skrypt pod starą platformę, trzeba ocenić, czy da się go przenieść, czy trzeba go napisać od nowa.
Dane klientów i historia zamówień
Klienci, którzy mają konta, oczekują, że po zmianie zobaczą swoje zamówienia i nie będą zakładać konta od nowa. Profile klientów i historię zamówień często da się przenieść, ale zależy to od obu systemów i wybranej metody. Shopify opisuje w swojej instrukcji migracji, jakie typy danych i jakimi sposobami można przenieść (pomoc Shopify: migracja do Shopify).
Osobna sprawa to logowanie. Hasła przechowuje się zwykle w postaci skrótu (hasza), a nie jawnie, więc ich przeniesienie zależy od tego, czy nowy system obsługuje ten sam sposób zapisu. Bywa, że nie da się ich przenieść. Część platform w ogóle odchodzi od haseł: obecne konta klientów w Shopify mogą logować się jednorazowym kodem wysyłanym mailem (pomoc Shopify: konta klientów). Import profilu klienta to więc jedna sprawa, a sposób logowania po migracji druga. Komunikat do klientów trzeba zaplanować i dobrze napisać, bo źle sformułowany mail wygląda jak próba wyłudzenia.
Wygląd i funkcje
Migracja to dobry moment na poprawki, ale też pułapka. Jeśli przy okazji zmieniasz projekt graficzny, ścieżkę zakupu, strukturę kategorii i adresy, nie dowiesz się, która zmiana odpowiada za wzrost albo spadek sprzedaży. Rozsądnie jest przenieść sklep z możliwie małą liczbą zmian, a dopiero potem go rozwijać.
Adresy URL i SEO
Każdy produkt i każda kategoria, które mają pozycje w Google, mają swój adres. Na nowej platformie adresy prawie zawsze wyglądają inaczej. Przygotowanie mapy przekierowań dla całego sklepu to praca, której nie widać, a której brak potrafi szybko odbić się na ruchu z Google. Rozpisujemy ją niżej.
Jak ograniczyć ryzyko spadków w Google
Nikt uczciwy nie obieca, że po migracji pozycje się nie ruszą. Google sam uprzedza, że przy przenoszeniu witryny mogą wystąpić tymczasowe wahania pozycji, a w przypadku średnich witryn przetworzenie zmian trwa kilka tygodni lub dłużej (Google Search Central: przenoszenie witryny ze zmianą adresów URL). Da się natomiast ograniczyć ryzyko, że wahania zamienią się w trwały spadek.
Mapa przekierowań przed startem
Przed przełączeniem wypisz wszystkie adresy, które mają znaczenie: produkty, kategorie, wpisy blogowe, strony informacyjne. Źródłem jest mapa witryny, dane z Google Search Console i analityki (które adresy mają ruch i linki). Dla każdego starego adresu ustal nowy odpowiednik.
Zasady są proste:
- produkt prowadzi do tego samego produktu, kategoria do tej samej kategorii,
- produkt wycofany prowadzi do trafnego odpowiednika, jeśli taki istnieje (następca, ten sam model w innym wariancie),
- przekierowania są stałe (301 lub 308) i działają po stronie serwera, tak jak zaleca Google,
- każdy stary adres prowadzi do celu jednym skokiem, bez łańcuchów przekierowań, które zostały po wcześniejszych zmianach.
Jeśli trafnego odpowiednika nie ma, przekierowanie na siłę nie pomaga. Lepsza bywa karta produktu z informacją o niedostępności i propozycją podobnych albo zwykły błąd 404 lub 410. Masowe przekierowanie wszystkiego na stronę główną albo na niezwiązaną kategorię Google traktuje jak brak odpowiednika.
Przekierowania na długo
Google zaleca utrzymywać przekierowania najdłużej, jak to możliwe, zwykle co najmniej rok. Tyle potrzeba, żeby sygnały przeszły na nowe adresy. Przekierowania łatwo zgubić przy kolejnej zmianie serwera albo porządkach w konfiguracji. Zapisz mapę przekierowań w repozytorium lub dokumentacji, nie tylko w panelu.
Treść i dane strukturalne bez zmian
Opisy produktów, tytuły stron i opisy meta, które dziś przynoszą ruch, przenieś w niezmienionej formie. To samo dotyczy danych strukturalnych produktów (cena, dostępność, opinie), dzięki którym sklep może pokazywać się w wynikach z ceną. Poprawianie treści zostaw na czas, gdy nowe adresy się ustabilizują.
Pierwsze dni po przełączeniu
Zaraz po starcie:
- zdejmij blokady indeksowania z testowej wersji (noindex, hasło, reguły w robots.txt),
- sprawdź adresy kanoniczne, żeby wskazywały nowe adresy, a nie testowe ani stare,
- zaktualizuj linki wewnętrzne i adresy w kampaniach reklamowych,
- prześlij nową mapę witryny w Search Console,
- sprawdź losowe stare adresy (czy przekierowują tam, gdzie powinny),
- obserwuj w Search Console raport stron z błędem 404 i oceniaj, które adresy potrzebują przekierowania (nie każdy),
- porównuj ruch z Google tydzień do tygodnia, osobno dla kategorii i produktów.
Jeśli ruch na jakiejś grupie stron spadnie mocniej niż reszta, sprawdź w tej grupie przekierowania, indeksowanie, adresy kanoniczne, treść i pomiar. Weź też pod uwagę sezonowość. Dlatego mierz osobno, a nie tylko całość.
Na jaką platformę
Wybór platformy to temat na osobny tekst, a dla dwóch najpopularniejszych opcji mamy gotowe porównanie Shopify i WooCommerce. W skrócie są trzy kierunki:
Platforma abonamentowa (np. Shopify). Hosting, bezpieczeństwo infrastruktury i aktualizacje systemu są po stronie dostawcy. Konta, aplikacje i konfiguracja sklepu zostają po Twojej. Płacisz abonament i opłaty za płatności, a zakres zmian ogranicza to, na co pozwala platforma. Jak budujemy takie sklepy, pokazujemy przy sklepach na Shopify.
Platforma open source (np. WooCommerce). Pełna kontrola i dużo gotowych wtyczek. W zamian sam odpowiadasz także za serwer, aktualizacje i bezpieczeństwo infrastruktury.
Sklep budowany pod Ciebie. Ma sens, gdy sklep ma nietypowe procesy (konfiguratory, B2B, wiele magazynów) albo gdy szybkość ma realny wpływ na sprzedaż. Nasze podejście opisujemy na stronie o sklepach dla e-commerce.
Przy migracji ważniejsze od samej platformy jest to, czy obsłuży Twoje integracje i czy da się na niej ustawić adresy oraz przekierowania tak, jak potrzebujesz.
Plan migracji krok po kroku
Tak wygląda plan, który ogranicza ryzyko utraty zamówień. Czasem i tak potrzebne jest krótkie okno techniczne, o którym warto uprzedzić klientów:
- Przegląd obecnego sklepu. Katalog, integracje, ruch z Google, adresy z linkami zewnętrznymi.
- Wybór platformy i lista funkcji. Co musi działać pierwszego dnia, a co może przyjść później.
- Budowa nowego sklepu na adresie testowym, zamkniętym przed robotami Google.
- Import danych testowy, sprawdzenie wariantów, cen, zdjęć i kont klientów.
- Mapa przekierowań i jej test na kopii.
- Testowe zamówienia przez wszystkie metody płatności i dostawy, z przejściem przez integracje.
- Plan przełączenia: ostateczny import, uzgodnienie zamówień i zmian, które powstały w starym sklepie po pierwszym eksporcie, test końcowej synchronizacji i płatności, plan powrotu na wypadek problemu.
- Przełączenie domeny w porze o najmniejszym ruchu.
- Monitoring przez kilka tygodni (orientacyjnie, zależnie od sklepu): błędy 404, indeksowanie, ruch z Google, konwersja.
Etapy od budowy na adresie testowym do planu przełączenia to miejsce, w którym da się wyłapać większość problemów przed klientami. Pomijanie ich, żeby „szybciej wystartować”, przenosi naprawy na żywy sklep.
Ile to trwa i ile kosztuje
Orientacyjnie: prosty sklep bez integracji to raczej tygodnie, sklep z hurtowniami, systemem magazynowym i tysiącami adresów w Google raczej miesiące, licząc testy i monitoring. To szacunek zależny od zakresu, nie termin, który da się podać bez przeglądu.
Koszt składa się z tych samych elementów, co budowa sklepu, plus praca nad danymi i przekierowaniami. Ogólne widełki dla sklepów rozpisaliśmy w tekście o tym, ile kosztuje sklep internetowy. Nowy sklep u nas zaczyna się od 8 500 zł netto. Przy migracji wycena zależy przede wszystkim od integracji i jakości obecnych danych, dlatego podajemy ją po przeglądzie sklepu, a nie z góry.
Do kosztu jednorazowego dolicz koszty stałe nowej platformy: abonament lub hosting, płatne rozszerzenia, opłaty za płatności. Porównaj je z obecnymi. Czasem migracja zwraca się właśnie na nich.
Myślisz o zmianie platformy? Na bezpłatnej konsultacji przejrzymy obecny sklep, integracje i ruch z Google i powiemy, czy migracja ma sens, czy wystarczy naprawić to, co jest.
Najczęstsze pytania
Ile kosztuje zmiana platformy sklepu internetowego?
Zależy głównie od integracji, struktury katalogu i liczby adresów z ruchem z Google. Nowy sklep u nas od 8 500 zł netto, migrację wyceniamy po przeglądzie.
Czy po zmianie platformy spadną pozycje w Google?
Mogą się czasowo wahać, co Google uprzedza w swojej dokumentacji. Mapa przekierowań, niezmieniona treść, kontrola indeksowania i monitoring ograniczają ryzyko trwałych spadków, ale go nie wykluczają.
Jak długo utrzymywać przekierowania po migracji?
Google zaleca co najmniej rok, a najlepiej jak najdłużej.
Czy klienci stracą konta po migracji?
Profile i historię zamówień często da się przenieść. Sposób logowania zależy od nowej platformy: czasem klienci ustawiają nowe hasło, czasem logują się kodem wysyłanym mailem.
Ile trwa migracja sklepu?
Orientacyjnie od kilku tygodni dla prostego sklepu do kilku miesięcy przy wielu integracjach. Dokładny plan da się podać po przeglądzie.
Czy przy migracji warto zmienić wygląd sklepu?
Lepiej przenieść sklep z małą liczbą zmian, a projekt poprawiać potem. Inaczej nie wiadomo, co wpłynęło na wyniki.
Chcesz to wdrożyć u siebie?
Powiemy Ci wprost, co ma sens w Twojej sytuacji i ile to kosztuje. Bez zobowiązań.
Sklepy internetowe

